loading
Proszę czekać...
Syria: Morderczy poligon mocarstw. Kraj, niegdyś z kwitnącą gospodarką, pogrążył się w totalnym chaosie
Opublikowano dnia 16.05.2018 19:14
Kwietniowy atak sił zbrojnych trzech mocarstw na Syrię nie doprowadził do znaczącej zmiany sytuacji w trwającej już siedem lat wojnie. Kraj, szczycący się niegdyś kwitnącą gospodarką, pogrążył się w totalnym chaosie, a wiele państw wykorzystuje go jako poligon.

Fotolia
Leszek Masierak

Konflikt, który w 2011 roku rozpoczął się od protestów przeciwko dyktaturze Baszara al-Asada, szybko przekształcił się w starcie wszystkich przeciw wszystkim, a w tym wrzącym kotle ochoczo mieszają obce siły. 

Wszyscy przeciw wszystkim 
Po stronie dyktatora opowiedział się dość szybko Iran – najpierw wspierając bojowników Hezbollahu, później bardziej otwarcie, wysyłając swoich instruktorów i doradców dla armii rządowej. Władze w Damaszku otrzymały również pomoc od Chin, Algierii, Egiptu, Sudanu i Korei Północnej. Największe poparcie al-Asad otrzymał jednak od Władimira Putina – rosyjskie siły powietrzne wspierały bezpośrednio wojska reżimu od września 2015 roku, nieco później na polu walki pojawiły się również rosyjskie siły lądowe – choć kamuflowane pod nazwą „oddziałów ochotniczych”. Rosyjska pomoc była niezwykle szeroka – obejmowała samoloty bojowe i śmigłowce, sprzęt pancerny i zmechanizowany, zaopatrzenie w amunicję i części zamienne, a także wsparcie wywiadowcze Leszek Masierak Kwietniowy atak sił zbrojnych trzech mocarstw na Syrię nie doprowadził do znaczącej zmiany sytuacji w trwającej już siedem lat wojnie. Kraj, szczycący się niegdyś kwitnącą gospodarką, pogrążył się w totalnym chaosie, a wiele państw wykorzystuje go jako poligon. od Chin, Algierii, Egiptu, Sudanu i Korei Północnej. Największą jednak od Władimira Putina. POMOC Władze w Damaszku otrzymały Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania. MOCARSTWA ZACHODNIE Wsparcia powietrznego rebeliantom udziela Izrael, a kolejnym elementem owej układanki są 24 zagranica TYGODNIK SOLIDARNOŚĆ w postaci danych z wywiadu satelitarnego. Dzięki właśnie owemu wsparciu armia rządowa zdołała przejść do ofensywy i opanować znaczne obszary kraju, będące wcze- śniej pod rządami rebeliantów. Tych z kolei od początku wspierają przede wszystkim muzułmańscy przeciwnicy Iranu – Arabia Saudyjska i Katar, a także Libia i Turcja – choć ta ostatnia dba przede wszystkim o własne interesy, zwalczając na przykład już w granicach Syrii partyzantkę kurdyjską – walczącą przecież z al-Asadem. Wsparcia powietrznego rebeliantom udziela Izrael, a kolejnym elementem owej układanki są mocarstwa zachodnie – Stany Zjednoczone, Francja i Wielka Brytania. Siły powietrzne i specjalne tych krajów wspomagały przede wszystkim walkę z Państwem Islamskim, które skorzystało z zamieszania, opanowując spore połacie Syrii, lecz Amerykanie wyposażają i wspierają również Kurdów. 

Chemiczny terror 
Oczywiście, jak w każdej wojnie domowej skala okrucieństwa jest niezwykle szeroka. Jednak uwaga mocarstw nie skupia się na minimalizacji cierpień, a na uniknięciu zagrożeń dla świata zewnętrznego. Stąd właśnie szczególne zainteresowanie i ostre reakcje wywołuje używanie podczas owej wojny broni chemicznej. Do pierwszych przypadków ataków gazowych na niewielką skalę doszło już w grudniu 2012 roku. Osiem miesięcy później we wschodniej Gucie – prowincji na wschód od Damaszku, spadło czterdzieści pocisków rakietowych z głowicami wypełnionymi sarinem – jedną z najbardziej śmiercionośnych odmian gazu bojowego. Dane o ofiarach są rozbieżne – od niespeł- na czterystu do prawie dwóch tysięcy zabitych – lecz sam fakt, że do takiego ataku doszło, nie podlegał dyskusji – choć reżim al-Asada gorliwie zaprzeczał. Śledztwo przeprowadzone przez inspektorów ONZ potwierdziło użycie sarinu. Świat zachodni nawoływał do interwencji zbrojnej – ostatecznie jednak po skomplikowanych negocjacjach rząd Syrii zobowiązał się do zniszczenia swoich zapasów gazów bojowych – co miało zostać przeprowadzone pod nadzorem rosyjskim. Wielu specjalistów od tego typu uzbrojenia powątpiewało w skuteczność tego rozwiązania – i jak się okazało – mieli oni rację. Dowodem na nieskuteczność działań dyplomatycznych były wydarzenia w mieście Chan Szajchun – tam w kwietniu 2017 roku siły Al-Asada znów użyły sarinu. Prezydent USA nakazał w odwecie przeprowadzenie ataku rakietowego na bazę syryjskich sił powietrznych Al-Szarjat. Amerykańskie Tomahawki zniszczyły wówczas ponad 20 syryjskich samolotów bojowych – zginęło kilkunastu żołnierzy rządowych. Jednak to nie powstrzymało al-Asada. Ataki gazowe, przede wszystkim z użyciem chloru, zdarzały się od tej pory kilkakrotnie, choć na mniejszą skalę. W listopadzie ubiegłego roku w rejonie miasta Harasta użyto również sarinu. 

Rosyjski poligon 
Ufając rosyjskiemu „parasolowi”, Baszar al-Asad nie zamierzał jednak ustępować. Trzeba przyznać, że dla Rosji Syria stała się prawdziwym poligonem – po raz pierwszy użyto tam bojowo systemów rakietowych Bastion i Kalibr, wystrzeliwanych z morza, a także tak bardzo już w Polsce osławionych Iskanderów z wyrzutni lądowych. Siły powietrzne z kolei skorzystały z najnowszych pocisków Ch-101 Raduga – których nosicielami były bombowce Tu-160 i Tu-95MS. Dla owych rakiet i samolotów był to również debiut bojowy. Siły rosyjskie w Syrii zgromadzone przede wszystkim w wydzierżawionej przez moskiewski reżim na 49 lat bazie w Chmejmim oraz w porcie w Tartusie chronione są przed atakiem z powietrza przez najnowsze ruchome systemy antyrakietowe – Antej 2500. Wprawdzie w grudniu 2017 roku prezydent Federacji Rosyjskiej zapowiedział głośno wycofanie części swoich sił z Syrii – jednak w rzeczywistości obecność Rosjan w tym kraju wciąż jest bardzo znaczna. Dla wojskowych jest to bowiem doskoSzczególne zainteresowanie i ostre reakcje wywołuje używanie podczas tej wojny broni chemicznej. Śledztwo przeprowadzone przez inspektorów ONZ potwierdziło użycie sarinu. nr 20 | 18 Maja 2018 25 do 100 znaków do 95 znaków nała okazja do sprawdzenia rzeczywistej wartości broni i wyposażenia, które otrzymali w ciągu ostatnich lat. Wsparcie dla al-Asada nie jest bezwarunkowe – o czym syryjski dyktator przekonał się boleśnie w połowie kwietnia…



Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Ryszard
Czarnecki

Ryszard Czarnecki: Źdźbło w polskim oku – belka w…
W dniu gdy niemieccy politycy zaczynają drążyć temat reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce w kontekście sporu Bruksela (czy Luksemburg) – Warszawa, jestem zmuszony przypomnieć, że właśnie jedne z liderów frakcji CDU w Bundestagu, a więc urzędujący polityk został wybrany na wiceszefa Trybunału Konstytucyjnego RFN – już wiadomo, że za rok ma zastąpić prezesa tegoż Trybunału w Karlsruhe, gdy ten przejdzie na emeryturę. Zatem akurat u naszego zachodniego sąsiada ta ingerencja polityków w wymiar sprawiedliwości jest dużo większa niż u nas.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Tusk w roli Pytii
Od tygodnia dogłębnej analizie podlega przemówienie, które wygłosił przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk na Łódzkich Igrzyskach Wolności.
avatar
Ryszard
Czarnecki

„Pójdź, Henning-Kloska, ja Cię uczyć każę"....
Wartością z punktu widzenia polskiego bezpieczeństwa jest NATO, jest Pakt Północnoatlantycki i żadne propozycje czy nowe formuły, które się pojawiają, nie mogą wylać dziecka z kąpielą. Nie mogą zaszkodzić, ograniczyć możliwości działania NATO czy zmniejszyć jego aktywność. Dlatego też z pewnym dystansem patrzę na głoszoną i przez prezydenta Macrona, i przez kanclerz Merkel koncepcję wspólnej armii, ponieważ jak znam życie, a w polityce międzynarodowej jednak siedzę od dłuższego czasu, to wiem, że w praktyce politycznej ta koncepcja będzie oznaczała olbrzymią ilość zamówień dla francuskich czy niemieckich firm zbrojeniowych
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.