loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Marek Budzisz: Niemiecka ofensywa w Rosji, i rosyjska w Europie
Opublikowano dnia 12.05.2018 09:52
We czwartek przebywał w Moskwie niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas. Rosyjscy dziennikarze zauważyli, że odmiennie niźli miało to miejsce w przypadku jego poprzedników, też przecież polityków partii socjaldemokratycznej, nie został on przyjęty przez Władimira Putina, a spotkanie z pełniącym obowiązki Sergiejem Ławrowem (rząd jeszcze nie został zatwierdzony przez Dumę) przebiegało, jak napisał Kommiersant, w „powściągliwej atmosferze”.

YT, print screen

Klimat tych rozmów nie wynikał wyłącznie z tego, że Maas jest w polityce zagranicznej postacią nową, jeszcze w gruncie rzeczy nieznaną i trudno o jakieś kordialne poklepywanie się po plecach czy padanie sobie w objęcia. Powód jest zgoła inny. W Moskwie uznaje się obecnego lidera niemieckiej dyplomacji za polityka Rosji niechętnego, znacznie mniej skłonnego do ustępstw czy formułowania publicznych deklaracji o potrzebie zakończenia sankcji i rozpoczęcia współpracy. Z pewnością nie umknęła uwadze rosyjskich polityków seria wywiadów Maasa dla niemieckich kanałów telewizyjnych, w których oskarżył on Moskwę o to, że staje się „coraz trudniejszym partnerem”, który podejmuje coraz więcej „kontrowersyjnych działań” takich jak blokowanie procesu pokojowego w Donbasie, wspieranie reżimu Asada, atak chemiczny w Wielkiej Brytanii czy próby ingerencji w proces wyborczy na Zachodzie. Do tego katalogu pretensji i wezwań pod adresem Rosji, aby ta zmieniła swoje postępowanie, dodał wówczas, oskarżenie pod jej adresem o przeprowadzenie w lutym ataku hackerskiego na strony niemieckiego MSZ-u.

Nie mogło się to w Moskwie podobać, podobnie jak późniejsze deklaracje kanclerz Merkel, która na konferencji prasowej po spotkaniu z prezydentem Ukrainy powiedziała, że jakkolwiek nadal uważa, iż North Stream 2 jest niemieckiej gospodarce potrzebny, to tym nie mniej ma pełna świadomość, że jest to projekt polityczny i wezwała Moskwę do utrzymania na odpowiednim poziomie transferu gazu przez Ukrainę. Nie jest to nowe stanowisko Berlina. Już przed ubiegłoroczną wizytą w Moskwie Merkel składała w gruncie rzeczy podobne deklaracje, ale teraz w związku z amerykańskimi sankcjami, które przyczyniły się do podniesienia kosztów projektu, sytuacja się zmienia. Przede wszystkich z tego powodu, że uwzględnienie oczekiwań Berlina, co do tranzytu gazu przez Ukrainę, może spowodować, iż z ekonomicznego punktu widzenia North Stream 2 będzie porażką. Jeśli idzie o kwestię procesu pokojowego w Donbasie, to deklaracje Maasa również są świadectwem usztywnienia się stanowiska Berlina. O ile, bowiem jego poprzednicy dopuszczali częściowe znoszenie sankcji o ile Moskwa zacznie realizować porozumienia z Mińska, czyli niejako „na zachętę”, o tyle nowy szef niemieckiego MSZ-u mówi jednoznacznie – sankcje mogą zostać zniesione lub złagodzone, jeżeli Rosja wywiąże się „w całości” z porozumień, w których jest stroną.

Ale wizyta Maasa to nie jedyna podróż niemieckiego polityka w najbliższym czasie do Rosji. W Soczi 14 maja mają się odbyć rozmowy kanclerz Merkel z prezydentem Putinem, a 13 – 15 maja w Moskwie będzie również niemiecki minister gospodarki Peter Altmaier. Ta wizyta jest istotna, bo przybędzie on tam z Kijowa i chce rozmawiać, jak donosi Deutsche Welle przede wszystkim o North Stream 2. Niemcy podtrzymują, póki, co, wyrażone przez Merkel stanowisko dotyczące ukraińskiego tranzytu. Warto też odnotować pojawiające się coraz częściej w Berlinie głosy, takie jak choćby Claudii Kemfert z Niemieckiego Instytutu Badań Ekonomicznych (DIW), że z ekonomicznego punktu widzenia projekt jest wątpliwy, bo bardzo drogi, a przy tym wiąże odbiorcę nawet na 50 lat z jednym z dostawców. Koszt położenia rury jest na tyle, w jej opinii istotny, że za te pieniądze można zbudować całą infrastrukturę związaną z przyjmowaniem gazu skroplonego i jeszcze sporo zostanie. Tym bardziej, że Europa chce realizacji Protokołu Paryskiego i będzie zmniejszała emisję gazów cieplarnianych, a zatem będzie potrzebowała w przyszłości mniejsze ilości paliw tego rodzaju. W Kijowie formułowana jest opinia, że w gruncie rzeczy Niemcy chcą North Stream 2 nie, dlatego, że z ekonomicznego punktu widzenia ten gaz jest niezbędny lub niemieckiej gospodarce grozi deficyt błękitnego paliwa. Gra jest o coś zupełnie innego – o kontrolę nad europejskim rynkiem gazu, a to oznacza, że również nad europejską energetyką. Sukces Berlina w utrzymaniu ukraińskiego tranzytu, będzie, i to dla nas jest ważna informacja, oznaczał, że pomyślność gospodarki ukraińskiej (opłaty tranzytowe) zależna jest od politycznego wsparcia i zaangażowania Berlina. Pozycja Altmaiera przed moskiewskimi rozmowami z ministrem Nowakiem (odpowiada za sektor gazowy w rosyjskim rządzie) i ministrem Orieszkinem nie jest zła. Bo trzeba pamiętać, że jest ona autorem niewątpliwego sukcesu, jakim było wynegocjowanie przezeń zawieszenia decyzji o podniesieniu amerykańskich ceł na europejską stal. Rosjanie, mówił o tym minister Ławrow, bardzo chętnie skorzystaliby z pośrednictwa Berlina w swych zabiegach o uzyskanie podobnej decyzji wobec rosyjskich koncernów. Aby ocenić jak ważny jest to dla Rosji „temat” wystarczy przyjrzeć się pierwszej dziesiątce najbogatszych Rosjan, wg. Forbes. Większość z nich swe majątki zbudowała na czarnej i kolorowej metalurgii.

W Soczi Merkel, jak dość zgodnie przyjmują obserwatorzy będzie rozmawiała o dwóch kwestiach – o Ukrainie i o Iranie. I obydwa te obszary są ze sobą związane. Berlin nie skrywa, łagodnie całą sprawę nazywając „rozczarowania” decyzją amerykańskiego prezydenta o wycofaniu się z umowy z Teheranem. Merkel zabiegać ma o to, aby Rosja używając swoich wpływów w Iranie skłoniła tamtejsze władze, aby nie wycofywały się z porozumienia, bo wówczas nie będzie ono wiele warte. I w tym kontekście, jako próbę przejęcia inicjatywy, widzieć trzeba wznowienie „mińskiego formatu”. Formatu, który, trzeba to przypomnieć był de facto zawieszony od jesieni 2016 roku, bo jego uczestnicy nie spotykali się i nie rozmawiali. Teraz przy okazji wręczania Macronowi nagrody im. Karola wielkiego w Akwizgranie odbyły się nieoficjalne konsultacje prezydenta Francji, kanclerza Niemiec praz prezydenta Ukrainy. Po rozmowach poinformowano, że „trzeba wrócić do stołu rokowań”. Tego rodzaju deklaracje są o tyle zaskakujące, że nadal działa amerykański wysłannik ds. konfliktu na wschodzie Ukrainy Kurt Volker, który prowadzi rozmowy z przedstawicielem Kremla, Surkovem. Ostatnia runda negocjacji odbyła się w styczniu i ze względu na rosyjskie wybory została zawieszona, teraz Volker przylatuje do Kijowa, ma zamiar też odwiedzić Donbas, a zawsze taka wizyta poprzedzała rozmowy z Kremlem.

Wracając do kwestii porozumienia z Iranem, a przede wszystkim ewentualności wprowadzenia przez Stany Zjednoczone kolejnych sankcji wobec Teheranu warto zwrócić uwagę na to, o co w tym wszystkim gra Rosja. W palnie politycznym sprawa jest dość jasna – rozdźwięk a najlepiej podział na linii Europa – Waszyngton, trochę na wzór sytuacji, jaka miała miejsce przed drugą wojną iracką, niewątpliwie wzmacnia pozycję Moskwy. Idzie, bowiem o to, że zgodnie z zapowiedziami Trumpa kraje łamiące anty-irańskie sankcje objęte zostaną również podobnymi restrykcjami. Tak, zatem silnie zaangażowani w Iranie dostawcy z Europy, przede wszystkim z Niemiec, zmuszeni będą wybierać – albo rynek amerykański, albo handel z Iranem. I taki wybór jest dość oczywisty, chyba, że większa grupa krajów dążyć będzie do rozmontowania amerykańskiej polityki sankcji. I tu Moskwa widzi szansę dla siebie. Bo trzeba pamiętać, że bardzo uważnie śledzi się tam zarówno mechanizmy wprowadzania sankcji, ich skutki, jak i możliwości obchodzenia. Świadectwem tego, są publikacje Iwana Timofiejewa(1) , najlepszego rosyjskiego specjalisty w tej materii i jednego z głównych analityków Klubu Wałdajskiego. Jakie są zasadnicze wnioski, które, formułuje? Otóż z liczących dziesięciolecia doświadczeń Iranu zmagającego się z amerykańskimi restrykcjami wynika, że jeśli dotyczą one obszaru handlowego to nie są one szczególnie dolegliwe. Dla Rosji, słabo uzależnionej od rynku amerykańskiego są one w gruncie rzeczy nieistotne. I może, dlatego Moskwa nie przejęła się sankcjami ogłoszonymi po aneksji Krymu. Znacznie gorzej jest, jeśli dotykają one obszarów związanych z międzynarodowymi finansami, bo tu pozycja Stanów Zjednoczonych, amerykańskich instytucji finansowych, instytucji międzynarodowych, w których decyduje Zachód, systemów rozliczeniowych zbudowanych po II wojnie światowej, jest na tyle dominująca, że sankcji w dłuższej perspektywie nie da się obejść. W przypadku Iranu, zdaniem Timofiejewa sankcje okazały się skutecznym narzędziem presji również i z tego względu, że Waszyngtonowi udało się skłonić Unię Europejską do przyłączenia się do embarga na zakup tamtejszej ropy. I podobnie cala sprawa ma się z kwestiami natury finansowej. Otóż sankcje są skuteczne, jeśli państwa Unii Europejskiej uczestniczą w nich. Jeśli nie, to Stany Zjednoczone są osamotnione nie tylko w planie politycznym, ale również prowadzić będą w dłuższej perspektywie nieskuteczną a dla własnej gospodarki bolesną politykę. A trzeba pamiętać, że amerykańskie ustawy wprowadzające sankcje w niemałej części są regulacjami hurtowymi – takimi, które obejmują zarówno Teheran jak i Moskwę. I obrona przez Europę pozycji Iranu, jest też, pośrednio, obroną pozycji Moskwy. Oczywiście do sukcesu jeszcze bardzo daleko, ale to pierwszy krok, i Rosja będzie to wykorzystywać, do zakwestionowania i podważenia na arenie międzynarodowej polityki sankcji, a przynajmniej zasady ich eksterytorialności.

(1)Иван Тимофеев, Пиррова победа? Опыт санкционной войны против Ирана Апрель, Валдайские записки № 84, Апрель, 2018; Тимофеев, И.Н.Санкции против России: направления эскалации и политика противодействия : доклад № 37/2018 / Российский совет по междунар. делам (НП РСМД). – М. : НП РСМД, 2018. 

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
reklama_pionowa
Wideo Adam Andruszkiewicz [K'15]: Głosowałem w obronie ministra Macierewicza i już tłumaczę dlaczego
Blogi
avatar
Jacek
Matysiak

Trump popychadłem Putina?
Lewica nie ma innego wyjścia jak walka z Trumpem. W mainstreamowych mediach aż huczy od oskarżeń Trumpa o zdradę i o to, że temu KGB-ście Putinowi dał się owinąć wokół małego palca, a wszystko dlatego, że Putin ma na niego jakiś poważny bród. Były szef CIA John Brennan w rządzie Obamy, wrzucił na twitterze, że zachowanie Trumpa było kryminalne i pachnie zdradą,
avatar
Portal
Stoczniowy

PGZ Stocznia Wojenna rekrutuje specjalistów
Państwowa stocznia należąca do Polskiej Grupy Zbrojeniowej ogłosiła szeroką rekrutację. Firma zamierza w najbliższym czasie zatrudnić ok. 150 osób. Potrzebni są spawacze, monterzy, elektromonterzy, elektrycy, rurarze, malarze, elektronicy, automatycy. Stocznia Wojenna szuka też technologów i projektantów, spółka podała w komunikacie.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: "Gafa Putina, niedopatrzenie ochroniarzy innych VIP-ów"
Prezydentowi Rosji zabrakło refleksu i wyczucia sytuacji, co w niczym nie zwalnia jednak z odpowiedzialności za ten skandal służb ochrony pozostałych moknących w deszczu na Łużnikach VIP-ów.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.