loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Rafał Górski dla "TS": Twoja śledziona
Opublikowano dnia 14.02.2018 20:01
Wstaję po piątej. Pierwsze kroki kieruję do kuchni, w czajniku gotuję wodę na kuchence gazowej. To ważne, że na gazowej, a nie na elektrycznej. Energia inaczej krąży. Kuchenka gazowa ma więcej wspólnego z ogniskiem, z którego korzystał nasz przodek, niż czajnik elektryczny.

pixabay.com
Kiedy woda się zagotuje, to robię gotowaną kawę, dla Magdy i dla siebie. I herbatę TLI dla siebie, bo Magda jej nie lubi. Kawę (polecam Astrę w ramach patriotyzmu konsumenckiego) gotuję z cynamonem i imbirem. Gdy już trochę ostygnie, dodaję miodu. Kawę piję trzy razy dziennie, około godzin: 6.00, 11.30 i 16.30. Herbata TLI to połączenie tymianku, lukrecji i imbiru. Co do herbaty, to nie pijam czarnej i zielonej, bo nie nawadniają i nie rozgrzewają. Nie pijam też alkoholi i soków owocowych.

Jem natomiast zupy. Rano owsiankę, a na obiad rosół. Przyznam się bez bicia, że gotowania porządnej zupy nauczyłem się w wieku lat czterdziestu. Pocieszam się tym, że lepiej późno niż wcale. Porządny rosół wołowo-indyczy wymaga czasu. Zakup składników, przygotowanie, gotowanie, wekowanie to łącznie ok. 6 godzin. Wymaga też smaków: ostrego, słonego, kwaśnego, gorzkiego i słodkiego. Rezultat jest tego wart: osiemnaście litrowych słoików pożywnej i energetycznej zupy. Starcza na dwa tygodnie.

Po co to wszystko? Używając metafory motoryzacyjnej: nie widzę sensu wlewania do baku samochodu cieczy, która szkodzi silnikowi i nie pozwala dojechać do celu.

No właśnie, à propos celu. Gdy wspominam o swoich zasadach żywieniowych, to słyszę często argument: „i tak na coś musimy umrzeć, więc po co się napinać”. Moim zdaniem takie podejście to maskowanie własnego lenistwa i głupoty. Jasne, że Pani Śmierć w końcu przychodzi po każdego z nas. Pytanie, kiedy przyjdzie i co wcześniej będzie się działo? Mnie nie pociąga wizja umierania szybko na zawał albo latami chorując.

Elity pasożytnicze chcą, żebyśmy harowali do śmierci, czyli dosłownie pracowali, i zaraz po przejściu na emeryturę umierali. Inna opcja to taka, żebyśmy na tej emeryturze faszerowali się lekami.

Rozpisałem się przy porannej kawie. Powinienem jeszcze wyjaśnić, o co chodzi z tą śledzioną. Ano o to, że śledziona jest równie ważna jak serce, a biorąc pod uwagę, jak mało o niej się mówi, to nawet ważniejsza. Po szczegóły odsyłam do książek Anny Ciesielskiej „Filozofia zdrowia”, „Filozofia życia” i „Filozofia smaku”. Do know-how autorki przekonało mnie obok walorów zdrowotnych to, że jest ono śmiertelnym zagrożeniem dla przemysłu chemiczno-farmaceutycznego. Smacznego.

Rafał Górski

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (07/2018) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
reklama_pionowaNajnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Konferencja "Układy zbiorowe droga do społecznej gospodarki rynkowej" - Debata publicystów
Blogi
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Czy Trzaskowski złoży też wniosek o delegalizację KPP?
Jeśli nie podoba mu się tylko ON-R, a nie przeszkadza mu KPP to znaczy, że jest stronniczy, wybiórczo traktuje przytoczone wyżej artykuły Konstytucji i Kodeksu karnego oraz wyraźnie sympatyzuje z komunistami.
avatar
Przemysław
Jarasz

Lekarz ginekolog podejrzany o zgwałcenie pacjentki i molestowanie innych. Został zatrzymany przez policję
50-letni lekarz ginekolog z Zabrza jest podejrzany o zgwałcenie, a także doprowadzenie czterech pacjentek do poddania się tzw. innym czynnościom seksualnym. Został już zatrzymany przez miejscową policję prowadzącą śledztwo pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Zabrzu. Podejrzany medyk został objęty m.in. policyjnym dozorem i absolutnym zakazem wykonywania zawodu. Grozi mu kara do 12 lat więzienia. Śledczy nie wykluczają, że ofiar lekarza może być więcej i apelują do kobiet, które mogły być pokrzywdzone przez zatrzymanego ginekologa, o zgłaszanie się na policję lub do prokuratury.
avatar
poseł Janusz
Szewczak

Janusz Szewczak: Jan Vincent Rostowski pluje pod wiatr
Ciekawe, kogo chciał obrazić i sprowokować Sztukmistrz z Londynu Jan Vincent Rostowski; Kornela Morawieckiego, premiera Mateusza Morawieckiego, a może śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w związku z 10-tą rocznicą jego odważnej akcji w Gruzji, swym ostatnim, głupawym i aroganckim wpisem w mediach społecznościowych.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.