loading
Proszę czekać...
reklama_pozioma
Zanim Królewiec został Kaliningradem
Opublikowano dnia 03.11.2017 13:00
360 lat temu Królestwo Polskie straciło władzę zwierzchnią nad Prusami Książęcymi. Otworzyło to drogę do budowy potężnego państwa pruskiego. Nigdy już polskie chorągwie nie wisiały nad Królewcem – który od ponad pół wieku jest Kaliningradem.

Wikipedia
Leszek Masierak

Historyczna kraina pruska to ziemie pomiędzy dolną Wisłą a Niemnem. Zamieszkiwały je plemiona posługujące się językiem z rodziny bałtyckich, zbliżonym do litewskiego. Kilkanaście plemion nigdy nie stworzyło wspólnej organizacji państwowej. Ich ludność pozostała też przy swojej religii, żyła przede wszystkim z rolnictwa i rybołówstwa – lecz nie gardziła też łupami z wypraw na ziemie sąsiadów – przede wszystkim na Mazowsze i Pomorze. Sąsiednie państwa też łakomie patrzyły na pruskie ziemie, a miały do tego znakomity pretekst w postaci walki z pogaństwem. Podporządkować sobie Prusy próbował już Bolesław Chrobry – choćby poprzez ekspedycję biskupa Wojciecha zakończoną śmiercią misjonarza, rychło ogłoszonego świętym. Wyprawy na ziemie pruskie przygotowywali kolejni polscy książęta, pożądliwie na Prusy patrzyli też Rusini i Duńczycy – ci ostatni kilkakrotnie bez skutku próbowali opanować Półwysep Sambijski.

Strażnicy z ambicjami
Na początku XIII wieku wyprawy przeciw Prusom zyskały rangę krucjat, co spowodowało wzrost zainteresowania wszystkich okolicznych władców. Do gry włączyły się też zakony rycerskie – początkowo hiszpański zakon Calatrava i specjalnie stworzony zakon braci dobrzyńskich. W 1226 roku władca Mazowsza Konrad sprowadził na pogranicze pruskie rycerzy Zakonu Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie – według planów książęcych mieli być strażnikami płonącego bez przerwy obszaru nadgranicznego. Lecz wielki mistrz Hermann von Salza miał znacznie szersze plany. Od lat poszukiwał miejsca dla stworzenia państwa zakonnego – próbował wcześniej tego w Siedmiogrodzie, gdzie zaprosił Krzyżaków król Węgier Andrzej II. Mieli tam walczyć z koczowniczym plemieniem Kumanów, lecz natychmiast spróbowali uniezależnić się od królewskiej władzy. Andrzej II przejrzał tę grę i, nie zważając na cesarskie i papieskie protesty, wygnał nieposłusznych zakonników. Lecz Konrad Mazowiecki albo nie wiedział o tych wydarzeniach, albo sądził, że będzie w stanie podporządkować rycerzy zakonnych swojej władzy. Przeliczył się srogo.

Podbój Prus przez Zakon Krzyżacki przebiegał błyskawicznie. Działając niezwykle metodycznie i skutecznie, zakonni rycerze opanowali całe terytorium pruskie już do roku 1283. Prusowie próbowali przeciwstawiać się zbrojnie, wybuchły trzy wielkie powstania, wszystkie zostały jednak krwawo stłumione – według badaczy poległo w nich około stu tysięcy Prusów. Niektórzy z ocalonych uciekli – na Mazowsze, Żmudź, Pomorze. Pozostali natomiast rozpłynęli się w morzu osadników, sprowadzonych przez Krzyżaków z wielu stron – przede wszystkim z księstw niemieckich. Język pruski ostatecznie wymarł na przełomie XVII i XVIII wieku. Natomiast państwo zakonne rosło w siłę – rychło stało się największą potęgą gospodarczą i militarną w rejonie południowego Bałtyku. Krzyżacy podbili nie tylko Prusy – sięgnęli po Pomorze Gdańskie, ziemie chełmińską, dobrzyńską i michałowską, a nawet Kujawy. Złamanie potęgi krzyżackiej stało się koniecznością dla przetrwania Królestwa Polskiego – które po unii z Wielkim Księstwem Litewskim zyskało wreszcie potrzebne do tego środki. Pierwszy wielki cios zadał Krzyżakom Władysław Jagiełło w wojnie lat 1409-11, jego syn Kazimierz Jagiellończyk po trwającej trzynaście lat wojnie (którą toczyło wyłącznie Królestwo, bez pomocy litewskiej) odzyskał w 1466 roku Pomorze, przyłączył do Korony również część dawnych ziem pruskich – Warmię (razem z dawną stolicą krzyżacką – Malborkiem). Pozostałe terytorium państwa krzyżackiego stać się miało polskim lennem; wielki mistrz Zakonu był zobowiązany do hołdu wobec polskiego króla. Nową stolicą zakonnego państwa został Królewiec – miasto założone przez Krzyżaków w ujściu Pregoły w roku 1255, a nazwane na cześć czeskiego króla Przemysła Ottokara II, sojusznika zakonnego w jednej z krucjat antypruskich.

Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo "Konstytucja dla obywateli, nie dla elit". Wywiad z Ewą Tomaszewską
Blogi
avatar
Przemysław
Jarasz

Koniec psychozy strachu wśród kobiet w Zabrzu. Policja wytropiła zboczeńca
Koniec horroru i życia w strachu kobiet w śródmieściu Zabrza. Mężczyzna, który w okolicy podziemnego przejścia pod torami kolejowymi przy ul. Damrota (nieopodal stadionu Górnika Zabrze) napadał na kobiety, został wytropiony i zatrzymany przez zabrzańskich policjantów. Na wniosek prokuratury sąd wysłał go za kraty na co najmniej trzy miesiące. Jednakże za usiłowanie zgwałcenia trzech kobiet i doprowadzenia ich do tzw. innej czynności seksualnej, mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia. Kara ta może zostać zwiększona o połowę, gdyż podejrzany działał w warunkach recydywy. Zaledwie w 2015 roku opuścił mury więzienia, gdzie odsiadywał wyrok również za przestępstwa na tle seksualnym.
avatar
Marian
Panic

Marian Panic: Michael Bartsch [TAZ]: "..."Różaniec do granic" został Euroregionowi Nysa oszczędzony"
Straszna, po prostu straszna jest ta niemiecka propaganda. Jest tak nieznośna, tak nachalna, że nawet gdyby się człowiek bronił przed tym rękami i nogami, to jednak trudno nie doszukiwać się analogii do propagandy z tamtych najbardziej mrocznych czasów. Kiedyś miałem w ręku numer wychodzącej przed wojną (i w czasie wojny) bardzo popularnej na Śląsku gazety „Der Oberschlesische Wanderer" (Górnośląski wędrowiec) poświęconej w dużym stopniu tematyce polsko-niemieckiego pogranicza (w latach dwudziestych i wcześnej pojawiały się tam nawet teksty w języku polskim). Wierzcie mi, ale ta dzisiejsza Polen-Hetze bardzo przypomina i w niczym nie ustępuje - przynajmniej pod względem nachalności - tamtej antypolskiej nagonce z lat poprzedzających wojnę, choć oczywiście jej charakter jest nieco inny.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Kolejne pieniądze na krakowski pomnik gen. Kuklińskiego
Przedstawiający pękający mur berliński i wygięte w łuk ostrze szabli jako symbol oficerskiego honoru monument ma stanąć - jak niedawno informowałem - wiosną br.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.