loading
Proszę czekać...
Opis walk na warszawskim Żoliborzu - wspomnienia st. sierż. Henryka Miechowskiego ps. Żorż
Opublikowano dnia 24.08.2017 20:00
Pierwsze komórki polskiego ruchu oporu na terenie Puszczy Kampinoskiej zaczęły powstawać już na przełomie 1939 i '40 roku. Jego struktury partyzanckie weszły w skład VIII Rejonu, który dał schronienie wielu oddziałom AK z całej Warszawy po pierwszych klęskach powstania.

Fotolia
Zbigniew Wenanty Kruk

Przekazuję Państwu, Czytelnikom „Tygodnika Solidarność”, opis walk na warszawskim Żoliborzu. Są to wspomnienia st. sierż. Henryka Miechowskiego ps. Żorż.

1 sierpnia 1944 r.

Rano, jeszcze leżałem w łóżku, kiedy przybył łącznik „Sęp” z rozkazem od ppor. „Kozła”, abym natychmiast stawił się u niego. Tu dowiedziałem się ,że dziś o godz. 17:00 wybuchnie powstanie i zarządzona została zbiórka plutonu na godz. 12:00. Celem naszego pierwszego uderzenia będzie, tak jak tam zostało uzgodnione – szkoła przy ul. Elbląskiej ,a po jej zdobyciu przejedziemy z całym plutonem wspierać oddziały atakujące w tym czasie Fort Bema. O godzinie 12:00 – zbiórka. Rozdanie posiadanej broni, amunicji, granatów i opasek. Zameldowały się również sanitariuszki przydzielone do naszego plutonu: „Zosia”, „Lotos”, „Wanda”, „Jadwiga” i „Halina”. Po otrzymaniu kwater zebrały się z miejsca do segregowania materiałów sanitarnych. Kiedy nadeszła chwila wręczania broni, widać było wielkie napięcie na twarzach chłopców. Wszyscy nie mogli doczekać się upragnionego sygnału do rozpoczęcia walki z wrogiem. Obowiązywał również w tym czasie zakaz opuszczania miejsca postoju. Drużyna plutonowego „Grypsa” pełniła służbę wartowniczą. Na rozkaz ppor. „Kozła” sporządzono ewidencję wszystkich członów plutonu oraz broni i amunicji. Wyglądał on następująco: stan plutonu na dzień 1 sierpnia 1944 roku – 47 ludzi: 1 oficer, 8 podoficerów, 1 podchorąży, 5 sanitariuszek i 32 szeregowych.
 
Z Żoliborza do Puszczy

O godzinie 23:00 otrzymaliśmy rozkaz wymarszu do Puszczy Kampinoskiej. Plutony grupują się, aby stworzyć zwarty oddział. Kiedy kolumna już się uformowała, pada rozkaz wymarszu.
Cały oddział idzie w kierunku ul. Zabłocińskiej, aby po sforsowaniu ul. Marymonckiej skierować się w stronę ul. Kasprowicza, a potem w stronę Placu Konfederacji. W pewnym momencie zjawiły się niemieckie samochody jadące w kierunku Bielan. Otrzymujemy rozkaz ataku, chłopcy rzucają się jak burza. Niemcy nie wytrzymują nerwowo, wycofują się, zostawiając samochody załadowane różnym sprzętem i żywnością. Całość zostaje odtransportowana do pobliskiego magazynu. Po takiej zdobyczy zostaliśmy zaprowiantowani w konserwy, papierosy, a oprócz tego otrzymaliśmy trochę broni i amunicji. O zmroku ruszyliśmy przez Wawrzyszew, koło cmentarza, kryjąc się za kępkami zboża, gdyż byliśmy oświetlani przez Niemców rakietami i reflektorami. W tym samym czasie sanitariuszki: „Lotos”, „Jadwiga”, „Wanda” i „Halina” – pod dowództwem patrolowej „Zosi” – wycofały się do Szklanego Domu, zabierając ze sobą pierwszych rannych, wśród których był również „Byk”, którego sanitariuszka „Kinga” zaprowadziła do szpitala Sióstr Zmartwychwstanek na Żoliborzu. Również pozostawiony na straży magazynu przy ul. Dębińskiego strzelec „Czech”, wraz z całą drużyną plutonowego „Grypsa”, wycofali się i przyłączyli do grupy por. „Kwarcianego”, która także wycofała się do Puszczy Kampinoskiej przez Żoliborz, aby połączyć się z główną grupą „Żywiciela”.


Wydarzenia
więcej
Opinie
więcej
Najnowszy numer
Związek
więcej
Wideo Prof. Romuald Szeremietiew: Polska może wrócić do pozycji mocarstwowej
Blogi
avatar
.
Rosemann

Rosemann: Smoleńscy beneficjenci
Sakiewicz ma pretensje, że Andrzej Duda się wyłamuje z powinności stania po określonej stronie konfliktu o Smoleńsk, konkretnie stania „murem za Antonim”, choć przecież jest z niego bez dwóch zdań „beneficjent sprawy smoleńskiej”. Jednym słowem daje Sakiewicz do zrozumienia, że podnoszenie Smoleńska nie wynika z jakiegoś idealistycznego przekonania, że to sprawa ważna, że tragedia straszna a wyjaśnienie tego to po prostu fundament. Wynika natomiast z tego, że się na tragedii Smoleńskiej jakoś skorzystało.
avatar
Jerzy
Bukowski

Jerzy Bukowski: Jaki pomnik powinien stanąć na krakowskim placu Inwalidów?
Apeluję do Rady Miasta Krakowa o powrót do tej ważnej dla sędziwych weteranów sprawy.
avatar
Maciej
Michalski

[Kliknij aby zobaczyć całość] Nowy rysunek Michalskiego: 500+
Ten i więcej rysunków w najnowszym "Tygodniku Solidarność" dostępnym również w aplikacji mobilnej.
ciastkoWykorzystujemy pliki "cookies" aby nasz serwis lepiej spełniał Państwa oczekiwania. Możesz zablokować możliwość wykorzystywania tych plików poprzez zmianę ustawień w swojej przeglądarce internetowej.